środa, 25 lutego 2009

Wiersz o Pomidorze

Cóż, nie nazwałbym tego wierszem, rymy częstochowskie aż gryzą, nagle z rymu ABAB jest przeskok na AABB, ale co tam. Napisane na jednym nudnym laboratorium z C++, we współpracy z Norberdo.
Tak, słusznie się domyślacie - znajdował się on (wiersz, nie Norberdo - chociaż kto wie :P) w kodzie, w postaci komentatarza ;)

Dnia pewnego, wesołego
Stefan kupił pomidora.
Nie zobaczył faktu tego,
Że ów zmienił się w potwora
I jak mlasnął i jak trzasnął
Tak pan stefan zaraz wrzasnał:
"Jak pan może, pomidorze!
Toż asflatu się nie orze!"
Lecz pomidor w swym amoku,
Asfalt orał aż do zmroku.
Zobaczyły go sprzątaczki
I trzasneły mu z trzepaczki.
Stefan zdziwił się nieziemsko,
Pomidora widząc cielsko.
Przyzwał swoją żone Hanie,
Aby z niego zrobić danie.
Hania przyszła, przyprawiła,
Z pomidora barszcz zrobila.
Morał z bajki za to taki:
W sklepie u pana Zdzicha za rogiem oszukują na wadze.!

Brak komentarzy: